WYWIAD Z INWESTORKĄ
17 listopada 2022

Kobiety muszą zawalczyć o swoje. W opinii Eweliny Stygar-Jarosińskiej.

 

O kobietach – inwestorkach rozmawiamy z prelegentką „Warszawskiego Spotkania Inwestorek”, Eweliną Stygar-Jarosińską, notariusz, autorką książki „Sprzedać, kupić i nie zwariować”.

Dlaczego kobiety powinny inwestować?

W swoim życiu zawodowym często obserwuję sytuacje, w których kobiety przyjęły postawę „liczenia na męża/partnera”, bycia szyją, bo on jest przecież głową, stania obok i w cieniu. Stereotypy i patriarchalny model rodziny niestety wciąż funkcjonują w polskiej rzeczywistości. A potem jest już tylko gorzej – drogi się rozchodzą i po wielu latach wspólnego życia kobieta zostaje z niczym, bo „wszystko wspólne” okazało się formalnie „tylko jego”. Kobiety muszą zawalczyć o swoje, zapewnić sobie niezależność finansową i uwierzyć, że granie do swojej bramki i posiadanie własnego majątku czy własnego dochodu pasywnego nie stanowi wypowiedzenia wojny wartościom rodzinnym ani nie umniejsza roli ich partnera. Kobiecie daje zaś poczucie własnej wartości i jest sposobem samorealizacji, przy jednoczesnej stabilizacji finansowej i poczuciu bezpieczeństwa. Nie jest niczym złym i…może sprawiać najzwyczajniej w świecie radość.

Czy kobiety są dobrymi inwestorkami?

Nie lubię szufladkowania, więc odpowiem tak – inwestorki i inwestorzy dzielą się na skutecznych i na nieskutecznych, a nie na kobiety i mężczyzn. Ale kobiety inwestorki mają inny schemat działania i niewątpliwe atuty, które mogą wykorzystać przy inwestowaniu np. w nieruchomości. Tak jak potrafią perfekcyjnie zorganizować swoje życie domowe czy zawodowe, tak perfekcyjnie podchodzą do inwestycji. Analizują wiele aspektów, działają wielopłaszczyznowo, nie podejmują decyzji pochopnie, a jednocześnie są królowymi „międzyczasu”. Pomiędzy odebraniem dzieci z przedszkola, zorganizowaniem pracy zespołu i wyjściem do teatru, jadąc w taksówce czy czekając w kolejce do lekarza, w tzw. międzyczasie, są w stanie zapoznać się z ofertą nowej inwestycji dewelopera lub firmy inwestującej w fotowoltaikę. Podchodzą do inwestycji jak do zadania. Nie bez kozery mówi się też o kobiecej intuicji. Wchodzą do lokalu – ruiny, a oczami wyobraźni widzą, jak będzie wyglądał po remoncie, w jednej chwili przypominają sobie o wszystkich promocjach w marketach budowlanych i firmach wnętrzarskich i już wiedzą, kto tu zamieszka i zostanie ich potencjalnym najemcą. Czują, czy to jest to, nawet jak nie potrafią do końca wyjaśnić, skąd się to przeczucie bierze. No i zawsze mogą wykorzystać swój niewątpliwy urok osobisty w negocjacjach 😉

Czego jeszcze muszą się nauczyć?

Kobiety w inwestycjach (i nie tylko) powinny się nauczyć:

Po 1. – wiary w siebie – najtrudniej jest im zacząć, a w trakcie – zaryzykować. Wolą bezpieczne rozwiązania, na których jest pewny zysk niż inwestycje wysokiego ryzyka, bo uznają, że się na tym nie znają, nie mają wystarczających umiejętności, wyczucia rynku, doświadczenia itp.,

Po 2. – niepoddawania się przy pierwszej porażce – to, że pierwszy nabyty lokal nie wynajął się w ciągu tygodnia, że remont trwa trzeci miesiąc a miał zakończyć się po siedmiu dniach, że wykonawca zniknął z zaliczką, a akcje straciły na wartości tuż po ich nabyciu i wciąż ich kurs nie wzrasta, absolutnie nie oznacza, że podjęcie wyzwania i rozpoczęcie inwestowania było błędem;

I po 3. – współpracy na różnych płaszczyznach w damskim gronie – kobiety mają problem ze współpracą między sobą, bo włącza im się często gen rywalizacji, zaczynają się oceniać, walczyć o palmę pierwszeństwa zamiast stworzyć zgrany zespół.

Jak można sprawić, by więcej kobiet zaczęło inwestować?

Edukować – ciekawie przedstawiać zagadnienia związane z inwestycjami w nieruchomości czy papiery wartościowe, przekazywać wiedzę teoretyczną i praktyczną w różny sposób – za pomocą artykułów w prasie, publikacji internetowych w postaci postów w mediach społecznościowych czy podcastów, spotkań na żywo na konferencjach, ale nie zanudzać, nie działać jak środek nasenny.

Propagować inspirujące przykłady – żeby wywołać efekt: jej się udało, to dlaczego mnie ma się nie udać? Nie jestem głupsza ani mniej zaradna, tylko ona spróbowała a ja jeszcze nie.

Tworzyć społeczności takie jak inwestorki.pl – fora wzajemnej współpracy i wymiany kontaktów, na których nie tylko przekazuje się, że najtrudniejszy pierwszy krok, ale też, że pierwszy krok rzadko bywa do tyłu.

Co chcesz przekazać kobietom podczas swojej prezentacji na Warszawskim Spotkaniu Inwestorek 5 grudnia 2022?

Ja niestety, a może na szczęście nie jestem standardową i stereotypową notariuszką – Panią w garsonce, która z poważną miną wyjaśnia prawne zawiłości ex cathedra. Nie możecie więc liczyć na akademicki wykład. Poza tym jestem zadaniowcem, który dużo mówi, wpadając w słowotok, lubi różnorodność i ma misję niesienia przed narodem kaganka notarialnej oświaty. Poza byciem rejentką wydałam książkę „Sprzedać, kupić i nie zwariować” i e-booka „Wynająć i nie zwariować”, prowadzę na Instagramie Notarialny Oddział Ratunkowy, a na Facebooku konto Ewelina Stygar-Jarosińska Lege Artist. Tam też możecie zobaczyć, co Was czeka i czego się spodziewać 5 grudnia na Warszawskim Spotkaniu Inwestorek. Księga wieczysta to za mało, czyli niestandardowe dokumenty do sprzedaży nieruchomości – o tym będę opowiadać. Skoro inwestorki chcą inwestować w nieruchomości, to muszą znać tajniki przygotowania transakcji i wiedzieć, jak skutecznie kupić oraz jakimi dokumentami dysponować, żeby sprzedać dom lub mieszkanie. Chciałabym z jednej strony pokazać, że nawet przy standardowej i znanej większości z Was liście dokumentów do umowy sprzedaży, stanowiącej swoistą notarialną litanię, pewne dokumenty są konieczne i z jakiej przyczyny oraz że diabeł tkwi jak zwykle w szczegółach. Z drugiej strony chcę też pokazać, żeby tak łatwo się nie zniechęcać do nabycia mieszkania, gdy usłyszycie np., że:

– sprzedający na stałe przebywa w USA,

– udział w tym mieszkaniu ma 13-letni syn, który odziedziczył go po ojcu,

– sprzedaje spółka akcyjna,

– na nieruchomości jest ustanowiona hipoteka, ale nie bankowa, tylko Jana Kowalskiego,

– w księdze wieczystej figuruje enigmatycznie brzmiąca wzmianka o wniosku REP.C./KOMO.

Pokuszę się o wyjaśnianie zagadnień związanych z dokumentami do sprzedaży domu i mieszkania w sposób prosty, łatwy i przyjemny. Wszystko podam w wersji light. Mam nadzieję, że będzie ciekawie i z sensem. I że będzie to wiedza praktyczna do wykorzystania przy kolejnych kobiecych inwestycjach. Serdecznie zapraszam.

Ewelina Stygar-Jarosińska

Absolwentka Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, obecnie rejentka, wspólnik warszawskiej kancelarii notarialnej. Prowadzi zajęcia szkoleniowe z aplikantami notarialnymi oraz prelekcje dla osób starszych w domach opieki. Wykłada na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Jest autorką książki „Sprzedać, kupić i nie zwariować” i e-booka „Wynająć i nie zwariować”. Prowadzi na Facebooku profil o nazwie Lege Artis(t)*, a na Instagramie – Notarialny Oddział Ratunkowy (NOR). Prawnicza artystka oferująca notarialną pomoc w kancelarii i na NORze, a prywatnie… fanka Włoch i wszystkiego co włoskie.